środa, 05 maja 2010
Widmo rewolucji krąży po Europie
Niewolnicy Europy powstali. Takie można odnieść wrażenie czytając gazetę „Al-Fajr al-Jadid” („Nowy Świat”) z 2 maja. Na okładce straszy zdjęcie greckich zamieszek. Ale nawet najlepsze zdjęcie nie jest w Libii tyle warte co kilka dobrych zdań. A te napawają nadzieją na zmianę porządku w staczającej się po równi pochyłej europejskiej prowincji kapitalistycznego Lewiatana.
czwartek, 03 lipca 2008
To już jest koniec
Łącząc dwa powiedzenia: "mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy" oraz "lepiej późno niż wcale", ogłaszam koniec bloga. A to dlatego, że z Libii wróciłem pod koniec marca. Przedwczesny powrót był wynikiem po części konfliktem charakterów z pewną polską firmą eksportową, a po części kwestii finansowych. Choć małżeńskie plany też odegrały swoją rolę. Ale Libię gorąco polecam. Doświadczenie jest co najmniej ciekawe.
czwartek, 06 marca 2008
Konkurs - rozwiązanie
Miliony czytelników z zapartym tchem oczekiwało tej chwili. Życie w miastach zamarło, kiedy ich mieszkańcy rzucili się do komputerów sprawdzić, czy to już. Edytorzy pasków w kanałach informacyjnych naszykowali palce i zawiesili je nad klawiaturami. Ta chwila nadeszła teraz. Oto rozwiązanie konkursu z 25 lutego:
poniedziałek, 25 lutego 2008
Wiosna w Libii
Sabratha, piękne starożytne, rzymskie miasto. Można się zachwycać kamieniami... tylko po co? Skoro przerwy w kamieniach wypełniła wiosna, a rzymskie ścieżki zapełniły się miejscowymi spacerowiczami. I jednym delegatem Ku-Klux-Klanu.
piątek, 08 lutego 2008
Chuc Mung Nam Moi!
Tyle kalendarzy w Libii, że aż trudno się połapać! Polski sylwester minął (niestety) niezauważenie. Arabski? Hmm, sam nie wiem. Libijski? Zaraz, zaraz, ale według jakiego kalendarza? Ale jest na szczęście jedna nacja, która potrafi się bawić, pamięta, choć nie zawsze, o pracy. Ale zawsze ugości serdecznie. To obywatele wientmaskiej republiki ludowo-socjalistycznej!
Bardzo smaczny wczorajszy obiad
Stary arabski zwyczaj uczy jak przechytrzyć dżiny pustyni, które w nocy mogą zakraść się, by porwać nowonarodzone dziecko. Trzeba owo dziecko nazwać tak, by dżin pomyślał, że nie warto się trudzić. Dobrym imieniem jest okruszek, trawa albo grzebień. Podobnie bywa z miastami. Prawdziwą perłę pustyni można nazwać Ghadames. Któremu dżinowi będzie się chciało schylić się po wczorajszy (ames) obiad (ghad)?
środa, 06 lutego 2008
Reggae Libia
Niby prawda to metal, ale reggae też jest niczego sobie. Ostatnio dostałem od kolegi kasetę Ibrahima Al-Hasnawiego. Miłe, przyjemne libijskie reggae z Bengazi. Z dwóch piosenek, z których co nieco z małą pomocą zrozumiałem, wynika że Ibrahim śpiewa głównie o niespełnionej miłości. To znaczy chłopak chce się spełnić, ale z drugą stroną jest coś nie tak... <
wtorek, 05 lutego 2008
The scorpion
Nie jest fajnie być scorpionsem. Siedzi taki w piachu, nikt się nim nie interesuje. Można dostać co najwyżej sałatą. Większych emocji na scenie się nie wzbudzi. Może co najwyżej trochę litości i radości, że takie coś jeszcze podskakuje. I tylko Polacy jak zobaczą, to albo zabierają do domu, albo robią zdjęcia i się cieszą. Tylko im się jeszcze scorpionsy nie znudziły... <
czwartek, 24 stycznia 2008
Deszcze niespokojne...
Murzynek Bambo w Afryce mieszka
Nieźle przesrane ma ten koleżka
Zimno i wieje, leje i pada
Czarna gromada pod palmę wpada.
Szkoda, że nie pracuję w Czadzie. Mógłbym napisać krócej. Ale Czad! Spadł grad. <
wtorek, 22 stycznia 2008
Autobusem przez Libię
Libijski transport publiczny wbrew pozorom… istnieje. Wbrew pozorom, bo z opowieści kontraktowiczów i turystów można by odnieść inne wrażenie. Wynika to tylko i wyłącznie ze specyfiki turystyki w Libii. Kontraktowicze jeżdżą firmowymi samochodami, turyści samochodami agencji turystycznych. Ale dzięki "uprzejmości" kierownictwa miałem z drugą połową "przyjemność" spróbowania jak działa publiczny transport w Libii.
|
|